PiS przejmuje władzę w Daszynie. Są pierwsze wypowiedzenia umów

Dodane przez EPD24.net

Gmina Daszyna jest wyjątkowym miejscem na mapie nie tylko naszego powiatu, ale również Polski. Ilość pieniędzy, która została wpompowana w rozwój gminy w ciągu ostatnich lat jest imponująca.


W lutym 2018 roku, podczas wywiadu dla ELE24, wójt gminy Daszyna, Zbigniew Wojtera, który od lat wydeptał w odpowiednich instytucjach ścieżkę po dofinansowania, jednocześnie autor strategii rozwoju dla gminy, powiedział naszej redakcji, iż udało się pozyskać dla gminy dofinansowania na kwotę aż 100 milionów złotych.


Plany planami, rozwój rozwojem. Wszystko wygląda wspaniale, dopóki w grę nie wchodzą prywatne przepychanki i chęć przejęcia za wszelką cenę władzy.


Bez wyborów, bez robienia zbędnego szumu i wiedzy mieszkańców.

Pomimo zwycięstwa przez Wojterę w zeszłorocznych wyborach samorządowych, wszystko wskazuje na to, iż przedstawiciele partii PiS nie przejmują się wolą mieszkańców i prawdopodobnie realizują swój plan przejęcia wpływów w gminie Daszyna. Jest pogrom - mówią pracownicy.


- Jesteśmy wzywani na nieprzyjemne rozmowy do wykonującego zadania i kompetencje wójta - Sebastiana Zaborowskiego. Boimy się, co będzie jutro - słyszymy w urzędzie.


Na efekt przejęcia władzy w gminie nie trzeba było długo czekać. Są już pierwsze wypowiedzenia umów. Wśród nich, rozwiązana umowa z wieloletnim prawnikiem urzędu - Andrzejem Pelcem, który od podszewki zna pod kątem prawnym wszelkie sprawy projektowe realizowane przez gminę. Bliski współpracownik Wojtery był prawdopodobnie niewygodny dla nowego szefostwa. Zamiast Pelca, podpisano umowę z żoną burmistrza Ozorkowa (PiS), Anną Sochą.


Kolejną osobą, która doświadczyła "dobrej zmiany" jest Ewelina Witosławska, która zajmowała się RODO. W urzędzie pojawiła się bliska współpracownica Moniki Kilar - Błaszczyk (żony senatora Przemysława Błaszczyka - PiS), Renata Brygier, która ma teraz zajmować się sprawami związanymi z ochroną danych osobowych. Nie jest to jednak koniec zmian w gminie.


Sytuacja w Daszynie jest na tyle nieciekawa, że prócz strachu wśród pracowników, przez dziwne, niezrozumiałe decyzje, zagrożone są inwestycje bardzo dużych inwestorów, którzy do dziś czekają na realizację umówionych z Wojterą przedsięwzięć.


Stopniowo odsuwane są od projektów osoby, które od lat prowadziły największe inwestycje. Pracownicy natomiast niemal każdego dnia słyszą inne stanowisko w kwestii inwestycji pełniącego obowiązki wójta, Sebastiana Zaborowskiego.


Kim jest Zaborowski?

Pierwszy raz postać Zaborowskiego pojawiła się na ustach łęczycan w październiku 2015 roku, gdy objął stanowisko kierownika promocji UM Łęczycy. Z funkcją pożegnał się dosyć szybko - już w czerwcu 2016 roku, gdy po fali krytyki jaka spłynęła na jego osobę po niekoniecznie udanych obchodach Dnia Dziecka w Łęczycy, według oficjalnej wersji, postanowił sam zrezygnować ze swojego stanowiska. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, za bardzo nie miał wyjścia, ponieważ jako alternatywę rozważano dyscyplinarkę.


Po nieudanym okresie w łęczyckim magistracie, Zaborowski zaliczył podobne przygody. Między innymi w zgierskiej Szkole Podstawowej, w której po odejściu z łęczyckiego magistratu był dyrektorem.


Okresu, w którym Zaborowski pełnił swoją funkcję nauczyciele wolą nie pamiętać. Znaczna część kadry widząc poczynania Zaborowskiego najzwyczajniej zwolniła się z pracy. Ci, którzy pozostali na swoich stanowiskach, do dziś boją się rozmawiać w obawie przed konsekwencjami rozmowy z mediami. - Powiem Panu tak... o tym, co działo się w czasie, gdy Zaborowski był u nas dyrektorem, trzeba by zainteresować ogólnopolskie telewizje. Ale ja nie chcę teraz o tym opowiadać - mówi nam jedna z nauczycielek podstawówki.


Zaborowski na stołku dyrektora w zgierskiej podstawówce również nie popracował zbyt długo. Jego osoba była wielokrotnie tematem miejskich sesji rady Zgierza, które przez poruszany temat, nie należały do spokojnych. W końcu, wedle oficjalnych informacji, Zaborowski podobnie do przypadku łęczkiego magistratu, sam zrezygnował z pełnionej przez siebie funkcji.


W czerwcu zeszłego roku, wielokrotnie widziany był w otoczeniu Moniki Kilar-Błaszczyk, żony senatora Błaszczyka, która pełniła obowiązki burmistrza Łęczycy do czasu jesiennych wyborów samorządowych. Biegał z aparatem robiąc zdjęcia żonie Błaszczyka, które później publikowane były w internecie, kreując atmosferę sielanki u władzy.


Sielanki, którą Państwo Błaszczyk sami sobie przecież zafundowali. Przypomnijmy - decyzją wojewody łódzkiego, Zbigniewa Rau (PiS), Monika Kilar-Błaszczyk (PiS), po interwencji swojego męża, senatora Przemysława Błaszczyka (PiS) w sprawie umorzonego postępowania wobec Lipińskiego, wskoczyła na stołek pełniącej obowiązki włodarza Łęczycy, pozbawiając skutecznie władzy burmistrza Lipińskiego.


Zaborowski, który zaledwie na kilka miesięcy przed wyborami, krążył wokół Kilar-Błaszczyk z aparatem w ręku, uwieczniając uśmiechy żony senatora podczas spotkań z łęczycanami, biegał i… wybiegał. Dziś pełni obowiązki wójta Wojtery w gminie Daszyna. W miejscu, które od lat jest na celowniku lokalnych polityków i licznych rozgrywek.


Polityczne rozgrywki o wpływy.

W zeszłorocznych wyborach samorządowych, Monika Kilar-Błaszczyk przegrała w walce o fotel burmistrza Łęczycy. Mieszkańcy widziąc dotychczasowe poczynania żony senatora, nie dali jej mandatu zaufania na kolejne 5 lat.


Kilar-Błaszczyk i jej mąż przegrali również polityczną układankę w łęczyckim starostwie. PiS pozostał bez większości, starostą łęczyckim został Janusz Mielczarek a wicestarostą Wojciech Zdziarski.


Pozostała więc ciepła posadka w urzędzie gminy Łęczyca. Sprawujący funkcję wójta gminy Łęczyca, Jacek Rogoziński (PiS), pomimo wcześniejszych zapowiedzi, iż nie potrzebuje swojego zastępcy, zmienił zdanie i przyjął Kilar-Błaszczyk z otwartymi ramionami. I sprawa wydawałoby się, że jest załatwiona. Przemysław Błaszczyk wciąż jest senatorem, żona Monika ma posadę w urzędzie gminy. Czy oby na pewno to koniec politycznych rozgrywek?


Walka o stołki w samorządach była zacięta. PiS starał się wstawiać kandydatów wszędzie, gdzie to było możliwe, wzmacniając listy znanymi osobami, które miały za zadanie „pociągnąć" listę, a później zrezygnować ze swoich mandatów.


Bój wyborczy trwał w starostwie, w mieście, w gminach, prócz… Daszyny, w której PiS nie wystawił kontrkandydata w walce o fotel wójta.


Zastanawiające?


Gmina, która jest w czołówce pozyskanych dofinansowań na remonty, budowy i przebudowy wydaje się być łakomym kąskiem dla PiSu. Dużo bardziej niż pozostające w tyle gminy, jak np. Grabów, Świnice Warckie, czy Łęczyca. Mimo to, partia nie wystawiła żadnego kontrkandydata dla Wojtery.


Pytanie - dlaczego?


Prawdopodobnie wszystko było ustalone już wcześniej. Oczywistym było, że dotychczasowy wójt, który zrealizował i ma zrealizować wiele milionowych inwestycji, będzie cieszył się bardzo dużym poparciem i trudno będzie komukolwiek z nim wygrać.


Polityczny prykas wydaje się być w tym przypadku oczywistym - „trzymamy Wojterę tak długo, jak to możliwe, żeby nie zaprzysiężył się, wstawiamy do gminy swojego człowieka, po czym realizujemy swoje interesy i pozbywamy się pozostałych, niewygodnych ludzi wokół".


Wszystko wskazuje na to, iż właśnie taki plan jest realizowany. Wojewoda łódzki Zbigniew Rau (PiS) - tak, dokładnie ten sam, który wsadził na stanowisko pełniącej obowiązki burmistrza łęczycy żonę senatora Błaszczyka (PiS), obsadził na stołku pełniącego obowiązki wójta gminy Daszyna Zaborowskiego, który z Błaszczykami delikatnie to ujmując, ma sporo do czynienia.


Punkt numer jeden - nie dopuścić Wojtery do ślubowania.

Zbigniew Wojtera, po wygranych wyborach zgodnie z kodeksem wyborczym, ma 3 miesiące na złożenie ślubowania. Dla PiSu ten okres okazał się jednak zbyt długi i już po nieco ponad miesiącu od zwycięstwa Wojtery, do wojewody łódzkiego, Zbigniewa Rau (PiS), wpłynął wniosek o powołanie osoby, która będzie pełniła obowiązki Wojtery.


Wszystko zostało załatwione raz - dwa i to pomimo wszelkich starań samego Wojtery, prawników i radnych gminy Daszyna, którzy robili wszystko, aby zgodnie z obowiązującym prawem, do ślubowania jednak doszło.


Bezskutecznie. Wojtera przebywa w areszcie, bez zgody na ślubowanie. I to pomimo, iż z jego udziałem nie toczą się żadne czynności. Od miesięcy nie był przesłuchiwany. Siedzi, bo prawdopodobnie musi poczekać, aż plan zostanie zrealizowany.


I przy okazji aż uda się powyciągać wieloletnie umowy, w których nagle znajdą się powody do wskazania nieprawidłowości, za które prokuratura postawi kolejne kuriozalne zarzuty. Nieważne jakie, ważne, aby wskazać. I trzymać. Jak najdłużej.


Zagrożone inwestycje w gminie Daszyna.

Wojtera miał zaplanowane wiele dużych inwestycji na 2019 rok. Do największych z nich należy z pewnością budowa elektrociepłowni oraz DPS. Dziś zarówno pracownicy urzędu, radni jak i mieszkańcy dowiadują się niemal każdego dnia o innym stanowisku Zaborowskiego. Wedle najnowszych informacji płynących z urzędu, wielomilionowe inwestycje, jak na przykład elektrociepłownia czy DPS mogą nie zostać realizowane.


Bo podobno nagle nie są potrzebne, a poza tym na gminę Daszyna to zbyt wiele do udźwignięcia. I to pomimo przyznanych już milionowych dofinansowań, które trzeba będzie najzwyczajniej oddać a także zapłacić kary umowe z tytułu zerwanych umów. Aż gmina zbankrutuje i cała wina będzie przerzucona na Wojterę.


Właśnie te inwestycje, zgodnie z opracowaną przez Wojterę strategią, mają być częścią wychodzenia z kontrolowanego zadłużenia gminy i wyjścia na długą prostą. Najwyraźniej nie dla pana Zaborowskiego i stojących nad nim ludzi.


W najbliższych dniach pojawi się kilka artykułów na temat sytuacji w Daszynie. Przedstawione w niniejszym tekście informacje są jedynie wprowadzeniem do tematu. Jak bardzo naruszono polskie przepisy uniemożliwiając Wojterze złożenie ślubowania, przekonacie się z naszej rozmowy z doktor habilitowaną nauk prawnych Anna Rakowską - Trelą.


Napiszemy również o Szkole Podstawowej w Siedlcu i tym, o co chodzi w sprawie tak naprawdę. I nieco szerzej o Zaborowskim. Ponadto, co słychać w sprawie Wojtery, a także czego dopuściła się prokuratura. Na pewno będzie gorąco.


Fakty i dokumenty są szokujące.

Zobacz także

Akcja w Wilczkowicach. Zapalił się grzej…

Pożar w zakładzie produkcyjnym K-Flex. W…

Poddębiccy uczniowie szkół średnich walc…

[DUŻO ZDJĘĆ] Za nami Ogólnopolski Dzień …

Druhowie rywalizowali w hali w Poddębica…

Ogólnopolski Dzień Sołtysa w Łowiczu. Go…

Termy Ner Poddębice inaugurują rundę wio…

Uwaga na buraczki tarte! "Możliwa o…

Powalone drzewa i zerwany dach z budynku…

[ZDJĘCIA] Za nami Halowy Turniej piłki n…

[ZDJĘCIA] Ner Poddębice rozegrał sparing…

Rezerwy Widzewa ostatnim sprawdzianem

WAŻNE: Porwano matkę z dzieckiem. Policj…

Derbowy remis seniorów Term Neru Poddębi…

Poddębiczanie wygrali Progres Cup

[ZDJĘCIA, WIDEO] Akcja Straży Granicznej…

Termy Ner Poddębice: Sparingowa porażka …